Kim jestem
Cześć, nazywam się Kasia Cymmer
Jestem instruktorem yogi i Mindfulness, specjalistą somatycznym.
Cieszę się, że tu jesteś!
Wierzę, że prawdziwy stan zadowolenia i głębokiego spokoju pojawia się wtedy, gdy nasze myśli, uczucia i instynktowne reakcje ciała korelują ze sobą. Kiedy wewnątrz przestajemy toczyć walkę z samym sobą i pozwalamy sobie przeżywać to, co przeżywamy.
Moje podejście do terapii
Uważam, że na dłuższą metę nie przynosi ulgi, gdy ktoś daje nam gotowe rozwiązania lub mówi, co mamy robić w momencie kryzysu. Chcę Cię wspierać, abyś jak najlepiej odnalazł/a swoją własną prawdę i w pierwszej kolejności był/a wierny/a sobie.
We wspólnej pracy pomogę Ci na nowo odnalaźć swoje miejsce w sobie i w świecie. Odzyskać radość życia i wiarę w siebie – doświadczając wciąż na nowo stanu, w którym człowiek może być naprawdę tym kim jest. Pomagę Ci lepiej orientować się w emocjach, by łatwiej było je autentycznie przeżywać i wyrażać – bez pozwolenia, by cię opanowały, lub konieczności ich tłumienia i ukrywania. Będę Cię wspierać w tym, jak doświadczyć, jak słuchać, śpiewać, płakać lub śmiać się z czystego serca, naprawdę.
Moje kwalifikacje zawodowe:
- Hatha Yoga – szkolenie instruktorskie (RYT-200) – Complete Human Akadémia, 2021
- Mindfulness – szkolenie podstawowe i zaawansowane (MBSR – Mindfulness-Based Stress Reduction), 2021
- Czysta i terapeutyczna komunikacja dla specjalistów ds. zdrowia psychicznego – Kun Szilvia, 2025
- Somatic Experiencing – metoda oparta na perspektywie układu nerwowego w pracy z traumą i odpornością na stres (w trakcie)
Moja osobista droga
Ruch od dzieciństwa wiele dla mnie znaczył – przez wiele lat grałam zawodowo w koszykówkę w ekstraklasowych drużynach. Mimo, że pozornie wszystko było w porządku, w środku nie umiałam znaleźć swojego miejsca w świecie – ani w kraju rodzinnym, ani za granicą nie czułam się kompletna. Czułam, że nigdzie nie przynależę, że jestem inna.
Moja terapeutyczna droga zaprowadziła mnie zupełnie gdzie indziej, niż początkowo myślałam. Dostrzegłam ciężary, których wcześniej nawet nie zauważałam – bo były tak naturalne. Nie przyszło mi do głowy, że można czuć inaczej, bo te uczucia tkwiły we mnie tak długo, że nawet nie kwestionowałam ich obecności.
Po kilku latach terapii kognitywnej i somatycznej często już widziałam i rozumiałam, skąd bierze się we mnie napięcie, niepokój, ciągła czujność, potrzeba dopasowania się, nieufność i nieustanne wątpliwości – ale w codziennym życiu, zwłaszcza w emocjonalnie intensywnych sytuacjach, nie potrafiłam reagować inaczej, tak bezwarunkowy był łańcuch reakcji we mnie. Wewnątrz wciąż czułam się samotną dziewczyną, która nigdzie nie pasowała i nie wiedziała, kim jest – w czym jest dobra, po co tu jest, co jest jej powołaniem. Miało to wpływ na moją karierę zawodową, relacje partnerskie, stosunek do rodziny i na moje zdrowie.
Wyjście z tego prowadziło przez mój układ nerwowy
Stopniowe udowadnianie mu, że bóle przeszłości już nie są obecne, że traumatyczne doświadczenia wydarzyły się w przeszłości i że ich ślady co prawda moje ciało odczuwa – w chwili obecnej jestem bezpieczna. Mój układ nerwowy zaczął powoli uczyć się nowych schematów działania – zaczął rozdzielać we mnie przeszłość i teraźniejszość.
Moje życie zyskało zupełnie inną jakość – doświadczyłam, że uzdrowienie nie polega na tym, by gdzieś dotrzeć lub coś przekroczyć, lecz raczej na tym, by aktywnie wkroczyć do własnego życia, w tym miejscu gdzie jest ono teraz. To był moment kiedy wzięłam pełną odpowiedzialność za swoje życie i rany przeszłości. Nie dlatego, że mi tak doradzono, lecz dlatego, że byłam już w stanie bezpiecznie przeżywać wszystkie swoje emocji. Głęboko uwierzyłam, że to ja jestem źródłem mojego sukcesu i że dotyczy to każdej dziedziny mojego życia.
Dlaczego układ nerwowy?
Trauma nie przemawia jedynie na poziomie psychiki – jest głęboko zakorzeniona również w fizjologii ciała. Pod wpływem silnego stresu centrum emocjonalne mózgu staje się nadaktywne, podczas gdy aktywność części odpowiadających za funkcje poznawcze maleje. To wyjaśnia, dlaczego po trudnych doświadczeniach emocje mogą wydawać się niekontrolowalne, czemu nie mamy wspomnień lub funkcje racjonalnego myślenia, czy uczenia się są spowolnione.
Warto podkreślić, że układ nerwowy nie odpowiada za poziom szczęścia, lecz za przetrwanie. Na skutek wysokiego stresu spowodowanego traumą przechodzi w tryb obronny i stara się odciąć nas od odczuwania traumatycznego zdarzenia – tak oddalamy się od doświadczeń z ciała, które przechowuje te wspomnienie. Dzieje się to poza naszą świadomością, ponieważ nasze ciało robi wszystko, by pomóc nam przeżyć. W ten sposób tracimy wiarę w siebie. Odbiera nam to podstawowe poczucie, że mamy swoje miejsce w świecie, że jesteśmy ważni, że ciało jest bazowym źródłem radości i energii życiowej.
Aby to odzyskać, trzeba wyjść z głowy – z nieustannego analizowania czy planowania i na nowo nauczyć się przeżywać doświadczenia w ciele. Na nowo zbudować pełną zaufania relację z własnym ciałem, które z czasem staje się kompasem – nawet wtedy, gdy fale myśli i emocji są burzliwe.
Co ma to wspólnego z yogą?
Sama yoga nie negocjuje traumy, ale odbudowuje Twoją relację z ciałem – buduje pomost. Dla mnie yoga jest uzupełniającym, codziennym narzędziem w pracy z traumą, obok innych procesów terapeutycznych. W jodze celem nie jest tłumaczenie, wyjaśnianie, robienie czy naprawianie czegoś – lecz odkrywanie, eksperymentowanie, odczuwanie, przeżywanie, budowanie czystej relacji – z oddechem, z ciałem, z emocjami.
Nie można uzdrowić ciała, któremu się nie ufa. A zaufania nie można budować bez wcześniejszego stworzenia pełnej miłości relacji z własnym ciałem.
Do uzdrowienia nie wystarczy polegać na racjonalnym umyśle – trzeba nauczyć się żyć odczuwając, nie tylko analizując; przeżywając, nie tylko rozumiejąc.